|
|
|
Kominek - czyli na wszystkim wypada się znać |
|
Kupno kominka przez długi okres czasu uważaliśmy za nasz duży sukcces. Kominakrz okazał się jednym z najbardziej profesjonalnych wykonawców (a raczej jedynym obok stolarza). Wszystko było fajni poza jednym ale... Tym jednym ale był brak regulacji szybkości spalania poprzez zamknięcie wlotu powietrza - niby był, ale jak się kominek rozgrzał to okazał się nieskuteczny. A że grzejąc jednym piecem 170m metrów domu rozgrzewał się prawie zawsze to inna sprawa. Jakoś z tym żyliśmy. Ze dwa razy totalnie przegrzalismy salon do 50-60 stopni. Postanowiłem coś z tym zrobić. Zacząłem o zamontowania przepustnicy dolotu powietrza - nic to nie dało. Pobierał przez nieszczelności szyby kominkowej drzwiczek.
I co się okazało?
Że cała szyba ma dylatację 1mm - więc tworzył się naprawdę niezły przekrój. Okazało się, że ta dylatacji służy do przeciwdziałania przydymianiu szyby kominkowej. I tak się przydymiała i tak, a regulacji nie było.
Wystaczyło uszczelnić tę szybę, która ani od tego nie pękła, ani się tak naprawdę przy odpowiednim układaniu w kominku paliwa nie brudzi. I wyszedł też inny aspekt sprawy - 2x mniejsze zużycie paliwa, przy jednocześnie wyraźnie większej temperaturze samego wkładu. A co za tym idzie wolniejsze spalanie, rzadsze dokładanie i działanie regulacji przepustnicą i regulatorem dolotu na samym wkładzie. Bomba. |
|
Witam serdecznie drogich czytelników. Ten wpis jest poświęcony temu co mnie ostatnio najbardziej zajmuje, najbardziej trapi i jednocześnie cieszy. Czyli budowa naszego domu.
Budowę zaczęlismy w 2007, tak naprawdę zakupem domu w stanie surowym zamkniętym, a następnie zostawiliśmy bidulka samopas niezbyt doświadczonemu deweloperowi do wykończenia do surowego zamkniętego. A następnie już ostateczne wykończenia robiliśmy zatrudniając kilka ekip - ze zmiennym szczęściem. Roboty zakończyliśmy w pięć miesięcy. A od tamtej ory mam nieustającą zabawę w borykanie się z różnymi problemami związanymi z nieprawidłowymi, wykończeniami - szczęśliwie nie musimy domu zburzyć, ale czasem mam wrażenie, że taniej i szybciej byłoby to zrobić, niż remontować. Następnym razem wybuduję dom od etapu kopania dziury na fundamenty sam. No ale może nie wszyscy u Nas tak źle to widzą... |
|
Witam serdecznie wszystkich na świeżo otwartym blogu, który ma na celu poprawę stanu naszego osiedla. Nasze osiedle powstało w 2008-2009 roku. Pierwsi mieszkańcy wprowadzili się do apartamentowców na wiosnę 2009r. Mamy szereg problemów, które mają mieszkańcy na tego typu osiedlach, żeby nie powiedzieć, że mamy je wszystkie – zresztą myślę, że usterki budowlane są nieodłącznie związane z tego typu inwestycjami. Wiele rzeczy można było inaczej rozwiązać inaczej zaprojektować, zastosować nieznacznie droższe, a dużo lepsze materiały itp. |
|
|